Trasy

Turystyka rowerowa w Beskidzie Niskim

Zwykło się mówić o Beskidzie Niskim z nutą tajemniczości, wywołanej dzikością przyrody oraz niskim stopniem zasiedlenia jako pokłosiem Akcji Wisła z 1947 roku (Wikipedia o Akcji Wisła) i tak dla osób które nigdy nie odwiedziły Beskidu Niskiego a znają go jedynie z zasłyszanych lub przeczytanych opinii Beskid Niski jawi się jako obszar wymagający od turysty najwyższych umiejętności przetrwania. W mojej opinii jest zgoła inaczej.

Beskid Niski jest terenem niezwykle malowniczym i urokliwym. Składa się z najniższego a zarazem największego obszarowo pasma górskiego na terenie naszego kraju, które zwiększa obszar, jeśli uwzględnimy część słowacką, poprzecinanego licznymi rozległymi dolinami. To właśnie doliny stanowią o atrakcyjności Beskidu Niskiego, ponieważ górskie grzbiety wraz ze szczytami są najczęściej zarośnięte, nie oferując widoków.
W dolinach natomiast rozsiane są wioski gwarantujące dostęp do wprawdzie ubogiej infrastruktury turystycznej, jednak sytuacja ta zmienia się z roku na rok i obecnie można znaleźć nocleg w gospodarstwach agroturystycznych lub na polach namiotowych, rzadziej w schroniskach turystycznych czy chatkach studenckich.

Beskid Niski jest niezwykle malowniczy

Beskid Niski z pewnością jest wymarzonym terenem do uprawniania turystyki rowerowej. Z racji małej ilości dróg asfaltowych najkorzystniej jest się tu wybrać z rowerem przystosowanym do jazdy terenowej. Kolarze poruszający się na rowerach szosowych znajdą jednak także coś dla siebie zwłaszcza, gdy skorzystają również z dróg słowackich zwiększając dzięki temu szpulę szosy. Niestety drogi asfaltowe nie zaprowadzą nad wiele ciekawych i dzikich miejsc, myślę jednak, że również pod ten rower można zaplanować interesującą wycieczkę, uwzględniającą nocleg w atrakcyjnej lokalizacji. Szosą możemy obecnie dostać się do np. Polan Surowicznych czy na Przełęcz Beskid, gdzie na wzgórzach nad Ożenną możemy zrobić ciekawy biwak, szosą dotrzemy także w okolice Przełęczy Regietowskiej a po stronie Słowackiej wjedziemy nawet w samo sercu rezerwatu Stebnicka Magura, czy zwiedzimy słynną Dolinę Śmierci. Planując przejazd szosą można pokusić się o to, aby zaprojektować przejazd w ramach pętli Nowy Sącz – Komańcza – Nowy Sącz, gdzie przejazd do Komańczy wiedzie częścią północną czyli polską Beskidu Niskiego a powrót stroną słowacką, dzięki czemu mamy możliwość zwiedzenia w krótkim czasie praktycznie całego Beskidu Niskiego. Oczywiście nie dostaniemy się do najatrakcyjniejszych części tego pasma górskiego, ale z pewnością skorzystamy z jego zalet a mianowicie niebywałej atrakcyjności krajobrazowej oraz ciszy i spokoju.

Przez Beskid Niski możemy podróżować również drogami asfaltowymi.

Korzystając z rowerów typu mtb czy gravel możemy już przemierzać Beskid Niski z wykorzystaniem licznych dróg szutrowych czy też pieszych szlaków turystycznych w tym szlaków rowerowych biegnących także na terenie Magurskiego Parku Narodowego.
Warto przy tym zaznaczyć, że Beskid Niski nie jest terenem zbytnio wymagającym. Oczywiście możemy tutaj zmierzyć się z trudnymi szlakami np. podjeżdżając na Lackową czy Baranie lub zjeżdżając z tych szczytów, jednak bardzo wiele dróg wiedzie przez doliny drogami szutrowymi lub – jak w przypadku szlaku granicznego – grzbietami, dlatego w Beskidzie Niskim można naprawdę w dość szybkim tempie pokonywać spore odległości.

Beskid Niski nie jest zbyt wymagający – sporo tu dróg gruntowych.

Planując trasę mamy do dyspozycji naprawdę sporą ilość różnorodnych dróg w tym te które nie zostały sklasyfikowane jako szlaki turystyczne. Są to lokalne drogi szutrowe łączące wsie, drogi leśne z których z roku na rok coraz większa część pokrywana jest asfaltem (np. droga z Wernejówki do Moszczańca przez Polany Surowiczne) zamknięte dla ruchu samochodowego, szlaki piesze, szlaki rowerowe, szlaki konne. Warto przy tym zaznaczyć, że drogi szutrowe przekraczające rzeki często są pozbawione mostów i należy korzystać z brodów. Tę bardzo atrakcyjną z punktu widzenia turystyki cechę infrastruktury Beskidu Niskiego należy uwzględnić podczas planowania podróży.Brody latem nie należą do głębokich, jednak wiele z nich podczas rowerowej przeprawy skutecznie zmoczy nam nogi, także warto wyposażyć się w skarpety nieprzemakalne lub uwzględnić fakt, że trzeba będzie zdejmować co rusz buty – dotyczy to szczególnie żółtego szlaku rowerowego z Wołowca do Radocyny przez Nieznajową, gdyż na tym szlaku zmuszeni jesteśmy przekraczać brody w wielu miejscach a przynajmniej w trzech miejscach brody są na tyle głębokie, że nawet w okresie letnim, gdy wody w rzekach jest mniej, nie przekroczymy ich “na sucho”.

Przejazd przez Wisłok pomiędzy Wernejówką a Polanami Surowicznymi.

Rzeki Beskidu Niskiego oferują dodatkowo możliwość umycia się podczas dłuższej trasy. Korzystając z mydła biodegradowalnego, możemy w zasadzie w każdej części Beskidu Niskiego dokładnie się umyć i dokonać przepierki. Podczas wycieczki możemy również wykąpać się, aby np. latem schłodzić organizm. Szczególnie polecam do kąpieli przełom Wisłoka na wysokości Rudawki Rymanowskiej i Wernejówki oraz moje ulubione miejsca a mianowicie nurt Wisłoki w zakolach pomiędzy Krempną a Polanami po lewej i prawej stronie drewnianego mostu (koordynaty 49.505131, 21.538044 ). W okresie letnim, jeżeli zapowiadane są wysokie temperatury polecam zapakować do bagażu strój kąpielowy, bowiem miejsc do kąpieli jest w Beskidzie Niskim wyjątkowo dużo.

Kąpiel w Wisłoku na wysokości Wernejówki (jeden z przełomów Wisłoka w tym rejonie).

Beskid Niski posiada rozbudowaną infrastrukturę turystyczną z którą możemy zapoznać się za pośrednictwem internetu. Sporo jest tutaj gospodarstw turystycznych czy domów na wynajem. Niestety gorzej jest z zapleczem w postaci restauracji i barów, które w zasadzie nie istnieją poza większymi miejscowościami. Na chwilę obecną w pasie południowym w bezpośredniej bliskości granicy chyba jedyną knajpą pomiędzy Wysową Zdrój a Komańczą jest nowo otwarty bar w Jaśliskach. Nie ma za to problemów z aprowizacją w sklepach – praktycznie w większości miejscowości znajdziemy sklep a w niektórych nawet spore mini markety np. market na skrzyżowaniu w centrum Krempnej. Wegetarianie nie mają co liczyć na parówki sojowe i pasztety, choć we wspomnianym sklepie w Krempnej kupiłem ostatnio pasztet sojowy, ale wszędzie można nabyć fasolę w puszce czy płatki owsiane, które szczególnie polecam jako najlepszą bazę dla posiłku po dużym wysiłku. Dość powiedzieć, że płatki owsiane były podstawą diety XVIII wiecznych górników brytyjskich a przy tym nie wymagają gotowania, lecz wystarczy zalać je gorącą wodą i pozostawić aż napęcznieją. Zdradzę, że płatki owsiane można jeść na słodko, kwaśno, na ostro z dodatkiem wszelkiej maści sosów i dodatków. Są o wiele lepsze niż makaron z którym wygrywają zwłaszcza w zakresie szybkości przygotowania oraz oszczędności np. gazu z kartusza – makaron trzeba gotować, płatki wystarcza zalać zagotowaną wodą i to niekoniecznie w garnku, ale np. w torebce po jedzeniu liofilizowanym.

Jedzenie w Beskidzie Niskim smakuje wyjątkowo 😉

Poruszając się rowerem przez Beskid Niski możemy zaplanować trasę przejazdu w taki sposób, aby np. wyruszając np. z Grybowa dojechać do Nowego Łupkowa lub Komańczy z teoretycznie całkowitym pominięciem osad ludzkich, jednak warto planować trasę tak, aby zajeżdżać do okolicznych miejscowości ponieważ kryją one w sobie historyczne piękno. I to jest właśnie kolejna zaleta Beskidu Niskiego – walor edukacyjny. Większość miejscowości posiada jakiś element charakterystyczny w postaci cerkwi, pamiątek po I lub II wojnie światowej, ciekawostki architektonicznej w postaci starego budynku lub np. mostu jak ma się to np. w Olchowcu. Dlatego nie sposób przejechać Beskid Niski “na szybko”, ponieważ liczne tablice opisujące miejsca zdarzeń historycznych lub budowle sakralne skutecznie zatrzymają nas na dłużej, nakazując porozmyślać nad historią i kulturą tej krainy.
Warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, że wielkość oraz umiejscowienie istniejących wsi sprawia, że nawet w niewielkiej odległości od nich znajdziemy miejsca na biwak pełne spokoju i ciszy a także ciekawych krajobrazów. Wystarczy często wjechać na zbocza porośnięte łąkami górujące nad dolinami, ale jeszcze poniżej granicy lasu, aby doświadczyć przed zaśnięciem a także tuż po przebudzeniu pięknych widoków.

Hamak rozpięty na granicy łąk nieopodal Tylawy – wieczorem i rankiem ciekawe widoki, w nocy cisza a do sklepu na śniadanie całkiem blisko – w Tylawie przy skrzyżowaniu z  drogą na Zyndranową znajduje się oprócz sklepu całkiem fajna restauracja hotelowa serwująca smaczną kawę.

Szczególnie polecam zaplanować trasę w taki sposób, aby uwzględnić dawne, nieistniejące już wsie szczególnie Czarne, Radocynę czy Czeremchę.Szczególnie polecam dwie ostatnie jako miejsce na nocleg, ponieważ praktycznie odizolowane są od cywilizacji – w przypadku Radocyny dotyczy to terenów tuż przed granicą a dla Czeremchy są to łąki położone wzdłuż niebieskiego szlaku pieszego szczególnie w części przygranicznej.

Czeremcha – teren dawnej łemkowskiej wsi.

Podróżując przez Beskid Niski pamiętajmy o potężnym terenie jaki zajmuje Magurski Park Narodowy na obszarze którego nie wolno nam urządzać noclegu jak również zbaczać ze szlaków turystycznych. Na terenie parku znajdziemy sporą ilość solidnych wiat skutecznie chroniących przed deszczem. Pomimo dominacji szlaków pieszych przejeżdżając rowerem możemy skorzystać ze szlaków pieszych, gdyż strażnicy parkowi patrzą przychylnym okiem na rowerzystów, możliwe, że dzieje się tak na wskutek dość nielicznej sumarycznej liczby turystów odwiedzających Magurski Park Narodowy, którego siedzibę w Krempnej polecam odwiedzić i zapoznać się z prelekcją poświęconą florze i faunie Beskidu Niskiego.
Jeżeli chodzi o ruch turystyczny na terenie Beskidu Niskiego, to jest on bardzo nieliczny w ujęciu ogólnym. Spotkanie na szlaku turystycznym innych wędrowców należy do rzadkości – w tym wypadku Beskid Niski ma więcej wspólnego z Pogórzem Przemyskim i Dynowskim, niż z zatłoczonymi Bieszczadami.

Szlak graniczny Beskidu Niskiego – pustka i spokój, turystów brak.

Tak jak napisałem powyżej nocowanie na terenie Magurskiego Parku Narodowego jest prawnie zabronione, jednak mamy do dyspozycji naprawdę sporą ilość bardzo atrakcyjnych miejsc do rozbicia biwaku zarówno nad wodą jak i na wzniesieniach okalających doliny. W Beskid Niski warto zabrać ze sobą hamak, ponieważ granica lasu często kończy się tutaj wysoko na zboczach, oferując po zawieszeniu hamaka ciekawe krajobrazy a często możliwość niezakłóconej obserwacji przyrody.

Hamak jest z pewnością rozwiązaniem optymalnym, ale namiot też ładnie komponuje się z niewysokim pasmem Beskidu Niskiego.

 

Z miejsc które szczególnie warto odwiedzić w Beskidzie Niskim warto wymienić:

Rezerwat Źródliska Jasiołki przez który oficjalnie przejedziemy rowerem i w którym znajdziemy miejsce noclegowe na tamtejszym polu namiotowym (koordynaty: 49.363441, 21.916950)
Odwiedzając Jasiel warto zabrać ze sobą znicz, ponieważ znajduje się tam pomnik upamiętniający żołnierzy WOP zamordowanych przez bandy UPA pod którym można zapalić znicz.

 

Wodospad w Iwli (koordynaty 49.545916, 21.618281) który jest pomnikiem przyrody i znajduje się w miejscu budowy dawnego młyna. Do wodospadu prowadzi m.in. szlak rowerowy, także nie trzeba się przedzierać w jego stronę. W wodospadzie można zażyć orzeźwiającej kąpieli a jeżeli nie mamy stroju lub kąpielówek, to na pewno i tak warto wejść i pomoczyć nogi, aby poczuć skubanie malutkich rybek.

 

Szczyt Wysokie (koordynaty 49.461223, 21.472535 ) znajdujący się na obszarze Magurskiego Parku Narodowego, który jako jeden z nielicznych szczytów Beskidu Niskiego nie jest porośnięty lasem i oferuje bardzo ładne widoki. Na wierzchołku znajduje się stół i ława, można więc tam zaplanować przerwę w podróży. Znajdziemy na Wysokim również skrytkę z pieczątką. Na szczyt najlepiej wjechać rowerem zielonym szlakiem pieszym od strony Ożennej, wówczas zjeżdżamy w stronę Krempnej po prawej mając wieś Żydowskie.

 

Radocyna, dawna, nieistniejąca wieś (koordynaty 49.442032, 21.374555 ), gdzie szczególnie polecam wyjechać poza obszar współczesnych zabudowań w stronę granicy i pól po lewej stronie od drogi i na wzgórzu porośniętym łąką zorganizować nocleg pod tarpem rozpiętym na rowerze, wówczas, przy odrobinie szczęścia można w godzinach porannych obserwować rodzinę orła przedniego w zasadzie mając ją na wyciągnięcie ręki, bo szybującą ponad łąkami w zasadzie na naszej wysokości. Warunkiem jest jednak pozostawanie podczas całego pobytu pod tarpem. Oczywiście w tej okolicy można obserwować orlika krzykliwego, ale ten ptak jest dość pospolitym zjawiskiem w Beskidzie Niskim, także po dwóch dniach podróży nie będzie on w nas wywoływał większego wrażenia prócz uczucia sympatii w podzięce za towarzystwo podczas podróży.

 

Czeremcha, obszar dawnej wsi łemkowskiej (koordynaty 49.382916, 21.771866 ). Oczywiście jak to w Beskidzie Niskim i tu mamy do czynienia z ciekiem wodnym a mianowicie z potokiem Bielcza w którym możemy zorganizować kąpiel oraz przepierkę.

 

Polany Surowiczne (koordynaty 49.451280, 21.879845 ) miejsce bardzo malownicze, do którego można dotrzeć rowerem szosowym od strony drogi krajowej nr 897 pomiędzy Wolą Niżną a Moszczańcem.

 

Przełom Wisłoka na wysokości osady Wernejówka (koordynaty 49.473377, 21.901701) do którego możemy dotrzeć od podobnie jak do Polan Surowicznych od strony drogi krajowej nr 897 jadąc rowerem szosowym jedynie odcinek dosłownie 50 metrów do zejścia w stronę brodu będziemy musieli przejechać lub przejść szutrówką. Od strony Rudawki Rymanowskiej dojazd w zasadzie jest możliwy tylko dla roweru odpowiedniego na warunki terenowe, ponieważ asfalt w pewnym momencie kończy się a półtora kilometrowy odcinek drogi gruntowej obfituje w dużą ilość sporych kamieni oraz liczne nierówności a po deszczu w sporą ilość błota. Przełom Wisłoka w Wernejówce pozwala natomiast na miłe spędzenie czasu lub ciekawy biwak. Kierując się w prawo od brodu na wysokości gospodarstwa natykamy się na kamienisty brzeg. Tam możemy rozpalić ognisko a w rzece popluskać się. Rozbijając obóz warto uwzględnić fakt, że pomiędzy rzeką a krzakami przylegającymi do łąki mogą sporadycznie przejeżdżać samochody terenowe, dlatego organizując nocleg lepiej przenieść się na wysokość gospodarstwa a najlepiej jest wycofać się do Polan Surowicznych, gdzie o wiele łatwiej o dogodne miejsce do rozbicia obozowiska.

 

Przełom Wisłoka w Rudawce Rymanowskiej (koordynaty 49.518841, 21.931617). Miejsce niezwykle malownicze, ale również w sezonie wyjątkowo zaśmiecone. Należy liczyć się z tym, że w weekendy przyjeżdża tam sporo osób i do późna biesiaduje przy ogniskach. W pobliżu znajduje się potężna wiata w której można schronić się w razie niepogody i przenocować. Nad rzeką można rozwiesić hamak. Jest to świetne miejsce na kąpiel i schłodzenie się w razie upału.

 

Hotel Amadeus w Puławach (koordynaty: 49.498247, 21.931875) jeśli kogoś przyszpili i z różnych powodów będzie chciał zjeść porządny i smaczny obiad, ewentualnie przespać się w czystej pościeli, to może tam zajechać. Miejsce godne polecenia – można posiedzieć na tarasie zjeść obiad lub smaczne ciasto i napić się kawy lub czegoś zimnego (dostępne są napoje chłodzące, piwo i wino).

 

Pasmo Przymiarek (koordynaty 49.542391, 21.800909) malowniczy grzbiet oferujący dość ciekawe widoki. Miejsce bardzo popularne, licznie odwiedzane. W pobliżu szczytu znajduje się wiata oraz miejsce na ognisko. Jest to z pewnością fajne miejsce na biwak i nocleg.

 

Wilsznia (koordynaty 49.462930, 21.629062 ) dawna wieś łemkowska obecnie znajduje się na terenie Magurskiego Parku Narodowego. Wiedzie tamtędy szlak rowerowy pomiędzy Olchowcem a Tylawą. Przejechanie szlaku polecam, nie jest może zbyt malowniczy, wręcz przeciwnie jest niesamowicie zarośnięty, ale ze względu na historię wsi Wilsznia dokładnie opisaną na tablicach informacyjnych polecam jego przejechanie, tym bardziej, że stanowi łącznik pomiędzy Olchowcem a Tylawą i z tego względu nie musimy jechać z Olchowca szosą przez Mszanę i Tylawę, choć istnieje możliwość przebicia się górą zmierzając z Olchowca do Ropianki następnie obok tzw. chatki malucha można zjechać do Mszany, choć polecam na tej trasie skorzystać z mapy cyfrowej i gpsa, bo można się pogubić przebijając się z chatki do drogi gruntowej – czeka nas przejście przez drzewa i chaszcze około 500 metrów.
Wracając do szlaku wiodącego przez Wilsznię, to jest on niezwykle bagnisty szczególnie na odcinku pomiędzy Wilsznią a Smerecznym.

 

Cerkiew i kamienny most w Olchowcu (koordynaty 49.471729, 21.602698 ) Z pewnością warto odwiedzić cerkiew w Olchowcu i przylegający do niej cmentarz. Miejsce bardzo klimatyczne. Cerkiew zamknięta na cztery spusty, ale jak to zawsze w Beskidzie Niskim, dokładnie opisana włącznie z prowadzącym do niej kamiennym mostkiem, będącym perełką architektury, z jakiego powodu nie powiem, trzeba pojechać i przeczytać. Do cerkwi w Olchowcu polecam przejechać drogą gruntową prowadzącą z Polan (koordynaty 49.494431, 21.566486 ) do Olchowca doliną wzdłuż potoku Wilsznia.

 

Muzeum Kultury Łemkowskiej w Zyndranowej (koordynaty 49.437416, 21.712039) to ciekawy obiekt, który na pewno warto odwiedzić, aby zapoznać się lepiej z codziennym życiem Łemków.
Droga wiodąca przez Zyndranową w stronę granicy tradycyjnie kończy się na wysokości rzeki, można jednak jechać nią nadal prosto kierując się na studencką chatkę turystyczną zaznaczoną na mapie, aby za chatką na leśnym placu do składowania drzewa i parkowania cięzkiego sprzętu odbić w lewo dokładnie w tym miejscu 49.410492, 21.736959 Kierując się leśną drogą dojedziemy do Lipowca a skręcając tuż przed nim w prawo, dotrzemy do terenów dawnej wsi Czeremcha. Trzeba jednak zaznaczyć, że droga rozryta jest przez ciężki sprzęt leśny i jazda nią wymaga wielkiej cierpliwości. Moim zdaniem warto od strony placu pojechać prosto wjeżdżając w koryto strumienia i następnie kierując się na prawo zgodnie z drogą wyznaczoną przez sprzęt leśników. Na niektórych mapach znajdziemy w tym miejscu czarne oznaczenie szlaku pieszego kierującego na Jałową Kiczerę, która jest szczytem granicznym. W pewnym momencie droga zamienia się w wąską ścieżkę, którą pchając przez około 20 minut rower (spory kąt nachylenia) można dotrzeć do szlaku granicznego i drewnianego stołu z ławkami. Szlak graniczny to w dużej mierze autostrada, czyli szeroka droga gruntowa wyściełana korzeniami. Skręcając w prawo przejedziemy szlakiem granicznym do Przełęczy Dukielskiej, gdzie po stronie słowackiej znajduje się muzeum w wieży obserwacyjnej będącej dawnym obiektem wojskowym. Stamtąd możemy przejechać do Doliny Śmierci. Muzeum polecam odwiedzić również kolarzom szosowym – od drogi przecinającej Przełęcz Dukielską można dojechać do wieży drogą wewnętrzną.

 

Dolina Śmierci (koordynaty 49.361741, 21.595815) to miejsce potężnej bitwy pancernej pomiędzy wojskami niemieckimi a radzieckimi. Do Doliny Śmierci można dotrzeć z Przełęczy Dukielskiej poruszając się szosą w stronę Świdnika lub jadąc granicą do miejsca 49.416808, 21.658880 aby tam zjechać do Krajnej Porubki, następnie do wioski Medvedie a stamtąd przebić się przez las do Vysnej Pisanej i zjechać do Niznej Pisanej gdzie przy cmentarzu znajdziemy pierwsze dwa czołgi 49.384966, 21.600977. Kierując się asfaltem w dół docieramy do wiaty turystycznej 49.361741, 21.595815 mając po stronie przeciwnej samotny czołg. Od wiaty wiedzie na wzgórze poza nią dróżka. Jest dość stroma, ale damy radę wepchać rower. Warto to zrobić, ponieważ na wzgórzach rozlokowane są w szyku bojowym czołgi, stanowiące dość niecodzienny widok. Poruszając się w stronę Svidnika znajdujemy jeszcze kolejne trzy czołgi 49.349969, 21.596079 oraz pomnik przedstawiający pancerne zwarcie dwóch czołgów 49.326904, 21.592734. Całą Dolinę Śmierci możemy swobodnie przejechać rowerem szosowym – droga jest wyłożona ładnym asfaltem.

 

Schronisko na Magurze Małastowskiej (koordynaty 49.547443, 21.231329 ) jedno z nielicznych schronisk turystycznych w Beskidzie Niskim. Po przejechaniu Magury Małastowskiej (jedzie się praktycznie cały czas grzbietem uważając, aby nie zjechać do Owczar) jest to fajne miejsce na posilenie się – serwują tam bardzo pyszną jajecznicę, można zamówić z podwójnej ilości jajek 🙂

 

Podane lokalizacje to oczywiście tylko przykładowe miejsca godne uwagi. Ze względu na obszar jaki zajmuje Beskid Niski miejsc atrakcyjnych ze względu na krajobraz lub zabytki architektury jest o wiele więcej zarówno po polskiej jak i słowackiej stronie (np. Zamek Zborov 49.353426, 21.298541 ).

Z pewnością nie można poznać dokładnie Beskidu Niskiego podczas tylko jednego, nawet kilkudniowego wypadu. Warto powracać w ten zakątek i stopniowo odkrywać jego tajemnice.
Na pewno warto wyznaczać własne trasy posiłkując się informacjami znalezionymi w internecie jak również studiując mapę. Wiele osób przemierza Beskid Niski korzystając z Głównego Beskidzkiego Szlaku pieszego, ponieważ jest obecnie moda na zaliczanie tego szlaku, ale szlak ten nie zaoferuje gruntowanego poznania łemkowskiej krainy, dlatego warto samodzielnie wyznaczać trasy. Warto również zaplanować noclegi w miejscach zlokalizowanych w samym sercu Beskidu Niskiego pośród rozległych łąk lub wśród pozostałości puszczy karpackiej, ponieważ bezpośrednie obcowanie z przyrodą umożliwia lepsze poznanie krainy w której przyroda jest najważniejszą częścią, człowiek zaś – jak uczy chociażby najnowsza historia łemkowszczyzny – jest gościem, który w na wskutek biegu historii, może pewnego dnia znienacka odejść.

Filmy oraz kilka zdjęć prezentujących Beskid Niski:

 

Filmiki ukazujące, że Beskid Niski ma do zaoferowania moc atrakcji do tego stopnia, że nawet dzieci się tu nie nudzą.

 

W Beskidzie Niskim powstaje coraz więcej dróg asfaltowych – w tym miejscu jeszcze kilka lat temu wiodła droga gruntowa.

 

Typowy szlak Beskidu Niskiego, wbrew pozorom nie wiedzie doliną, lecz partią szczytowo-grzbietową pasma granicznego.

 

Nieoznakowana droga leśna pełna chaszczy (gdzieś pomiędzy Izbami a słowacką Cigielką).

 

Szlak graniczny tuż przed Łupkowem.

 

Rozległe i malownicze łąki – jeden z atutów Beskidu Niskiego.

 

Podjazd zielonym szlakiem na Wysokie, tuż pod szczytem.

 

Chłodne wody potoków dodają sił.

 

Wodospad w Iwli – miejsce zapomniane przez turystów a z całą pewnością wyjątkowe.

 

Licznie rozsiane cmentarze wojskowe z I Wojny Światowej, to jeden z rysów historycznych w Beskidzie Niskim.

 

Cmentarze mają swój niepowtarzalny klimat.

 

Na każdym kroku napotykamy tablice informacyjne opisujące odwiedzane miejsca.

 

Przyroda Beskidu Niskiego zachwyca swym urokiem.

 

Cisza i spokój – w Beskidzie Niskim można wypocząć.

 

Przez doliny prowadzą drogi gruntowe.

 

Typowy krajobraz Beskidu Niskiego – widoczek wprost na widokówkę (Przełęcz Długie, okolice wsi Wyszowatka).

 

Słowacka Dolina Śmierci.

 

Zjazd ze szczytu Wysokie w stronę Krempnej.

Słowacka chatka-schron dla dwóch osób na granicy pomiędzy Kanasiówką a Wielkim Bukowcem (Pasika).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *